Do pewnego momentu w moim życiu nawet nie zastanawiałam się nad otaczającą mnie rzeczywistością. Nie miałam żadnych refleksji odnośnie tego, co dzieje się wokół mnie, po prostu przyjmowałam to, co akurat było. Ale po kilku zmianach, które nastąpiły, zmieniło się także moje nastawienie. Zaczęłam być bardziej krytyczna, ale przede wszystkim odezwała się we mnie potrzeba zastanowienia się nad pewnymi rzeczami. Czy teraz jest mi lepiej? Zdecydowanie. Ale jednocześnie jest mi też trudniej. Dlaczego? Bo zaczęła mi doskwierać ignorancja innych ludzi.

Ogólnie to jestem zdania, że podstawy psychologii powinny być obowiązkowym przedmiotem w każdej szkole średniej. Nie ukrywam, że od dłuższego czasu bardzo interesuję się tą dziedziną. Dzięki temu o wiele lepiej rozumiem ludzi, ale jednak ciężej przebywa mi się w ich towarzystwie. Bo znaczna większość z nich nie rozumie, że posługują się uproszczeniami, a rzeczywistość jest o wiele bardziej złożona. I tu przechodzimy do części zasadniczej czyli

jak funkcjonuje nasz mózg?

Mózg jest trochę jak komputer, ale bardzo nieidealny. Wciąż jest to najmniej zbadany organ w ludzkim ciele, ale jednak co nieco o nim wiemy. Wiemy między innymi to, że mózg bardzo upraszcza rzeczywistość. Na co dzień docierają do nas takie ilości informacji, że nie jest on w stanie przetworzyć ich wszystkich. Stąd właśnie biorą się stereotypy. Czy są dobre? Kwestia bardzo sporna. Czy należy z nimi walczyć? Cóż, chyba nawet nie ma sensu. Lepiej zastanowić się,

co zrobić z taką wiedzą?

Stereotypy bardzo często są przekazywane z pokolenia na pokolenie i z taką samą częstotliwością dotyczą zjawisk czy obiektów, z którymi nie mieliśmy styczności osobiście. W ten sposób mózg uzupełnia pewne „braki” w wiedzy. Jednocześnie stereotypy blokują procesy poznawcze, powodując, że uodparniamy się na rzetelne, prawdziwe informacje. Jak już wspomniałam, stereotypy są nam potrzebne, bo bez nich nie ogarnęlibyśmy nadmiaru informacji. Jednak świadomość tego, w jaki sposób działają, pozwala ograniczyć ich negatywny wpływ na nasze postrzeganie rzeczywistości i jednocześnie otwiera nam oczy na wiele spraw.

Dlaczego o tym mówię?

Jeszcze jakiś czas temu nawet jeśli mnie coś denerwowało, albo po prostu wiedziałam, że ktoś kompletnie nie ma racji, to się nie odzywałam. Kierowałam się raczej stwierdzeniem, że lepiej udawać głupiego niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości. No cóż. Teraz rozumiem, że to był BŁĄD! Kiedyś wydawało mi się, że mój jeden głos, ja sama jedna Pyza nic nie zdziałam. Ale osób, które myślą tak samo jak ja wtedy, jest całe mnóstwo. I jeżeli chociaż połowa tych ludzi by się odezwała, to w końcu coś by się zmieniło. Więc ja zaczynam od siebie. Nie mam zamiaru więcej milczeć. A Tobie co udało się ostatnio zmienić?