Ten, kto powiedział, że kreskówki są tylko dla dzieci, powinien najpierw wziąć rozbieg, a potem walnąć barana w ścianę. No a potem jeszcze obejrzeć BoJacka Horsemana, bo to jest kreskówka, którą powinien obejrzeć każdy.

Na ten serial trafiłam, kiedy wychodził piąty sezon. Z resztą ciężko było go pominąć, bo pisali o nim absolutnie wszyscy. No i obejrzałam pierwszy odcinek. A potem kolejny. I kolejny. I nie powiem, żeby była to miłość od pierwszego wejrzenia. Ale odcinki trwające 25 minut były dokładnie tym, czego potrzebowałam, żeby leciały sobie w tle, kiedy ja będę robić rzeczy. Jednak z czasem się wkręciłam. I sama przekonałam się, że to naprawdę wartościowa produkcja. Jeśli jeszcze jej nie widziałaś, to przestań robić, co właśnie robisz (ale ten wpis doczytaj do końca) i nadrób zaległości!

Kim jest BoJack?

BoJack Horseman to nieco już zapomniany koń-celebryta cierpiący na depresję, który w latach 80. i 90. był gwiazdą serialu o koniu, który opiekował się trójką sierot. Teraz najbardziej rozpoznawalny jest w sklepach monopolowych i barach, w których pije stanowczo za dużo alkoholu, co ma być ucieczką od problemów. Jego największym talentem jest sprawianie przykrości ludziom i ranienie samego siebie, pomimo niewątpliwie końskiego serca. Skomplikowane są również jego relacje z kobietami, których przeleciał już tyle, że ciężko zliczyć.

Aborcja, aseksualizm, a to jeszcze nie wszystko

Tak naprawdę nie wiadomo od czego zacząć, mówiąc o BoJacku. Chyba najlepiej od postaci, bo to one tworzą całą historię. Świat w tym serialu rządzi się swoimi prawami. Tutaj ludzie są nie tylko gatunku ludzkiego, ale też każdego innego zwierzęcego. I to nie jest tak, że one przez to tracą całą swoją zwierzęcość. Kocia agentka ma na swoim biurku drapak, aktor-labrador nie tylko goni listonoszy, ale też śpi w łóżku, które ma kształt legowiska. Super, co? Też tak myślę. Fakt, że w mojej głowie pojawiają się pewne zgrzyty, kiedy na przykład wspomniany labrador uprawia seks ze swoją ludzką żoną. Chociaż chyba właściwie takie rzeczy „robią” ten serial. Tak samo, jak ważne społecznie wątki, które są tu podane w lekki, a czasem nawet dość przewrotny sposób.

Jeden z odcinków BoJacka jest o aborcji. W doskonały sposób pokazuje, że za usunięciem ciąży nie musi iść jeden wielki wyrzut sumienia, bo nawet jeśli często to niełatwa decyzja, to można sobie z tym poradzić. Najbardziej znacząca jest tu chyba scena, gdy bohaterka czeka na swój zabieg, a obok niej siedzi dziewczyna oglądająca teledysk piosenkarki pop, która śpiewa, że chce strzelać do płodów. Bohaterka zwraca jej uwagę, że to trochę za dużo i w ogóle nie służy sprawie (pod kliniką trwa protest czegoś w rodzaju ruchu pro-life). Nastolatka odpowiada jej, że to zabawne i widać, że Sextina Aquafina nie śpiewa o tym na serio, a ona dzięki tej piosence czuje się mniej samotna.

Jest też odcinek o poronieniu, jeden z najbardziej poruszających w ciągu całych pięciu sezonów, a jednocześnie wcale nie pozbawiony humoru.

Jest również mowa o molestowaniu i zamiataniu tego typu spraw pod dywan. W tym przypadku pod dywan Hollywoo („D” zostało ukradzione jako dowód miłości w jednym z pierwszych odcinków).

Na przestrzeni kilku odcinków rozgrywa się niezwykle spektakularny coming-out. Drugiego takiego nie znajdziesz w żadnym filmie czy serialu. Todd, który od lat mieszka na kanapie BoJacka, bo zasnął na niej po jednej z imprez Halloweenowych i już został, odkrywa, że jest aseksualny. Ten chłopak jest jedną z najbardziej pokręconych postaci w serialu. Obserwowanie jego drogi do tego odkrycia i przede wszystkim prób zaakceptowania tej odmienności jest naprawdę ciekawe. Tyle mówi się o coming-outach osób homoseksualnych, a o asach jakoś się zapomina.

Świetnie pokazane są też przemiany społeczne, np. sytuacja kobiet czy właśnie osób homoseksualnych. Jednocześnie twórcy BoJacka dobitnie dają do zrozumienia, że wiele jeszcze musi się zmienić.

Dla mnie BoJack Horseman to dowód. Dowód na to, że można o ważnych rzeczach mówić w sposób zabawny, ale nie prześmiewczy. Twórcy wykazali się nie tylko wielką kreatywnością, ale też wyczuciem. To zdecydowanie zaraz obok humoru najważniejsza cecha tego serialu, a słowo klucz w tym wszystkim to balans.

zdjęcia: kadry z kreskówki