Kilka dni temu na przystankach i w wielu innych miejscach publicznych w większych miastach zawisły zwycięskie plakaty konkursu „Jedz ostrożnie!” zorganizowanego przez agencję AMS. No i zrobił się dramat. Bo plakaty są pełne pogardy dla osób z nadwagą i otyłością, nie mówiąc już o tym, jak uderzają w tych, którzy zmagają się z zaburzeniami odżywiania. Czy na pewno był taki cel kampanii? Raczej wątpię. Wydaje mi się też, że nasza poprawność polityczna idzie trochę za daleko, bo widzimy nienawiść tam, gdzie nikt jej nie umieścił. W tej kampanii po prostu zwrócono uwagę na problem. Nie uważam, żeby komisja, która wybierała prace, czy osoby, które je tworzyły, miały złe zamiary.

PROBLEM, KTÓRY OBRAŻA WSZYSTKICH

Otyłość jest obecnie chorobą cywilizacyjną. Każdy ruch przeciwko niej będę wspierać, bo chociaż sama nigdy otyła nie byłam, to kiedyś zmagałam się ze sporą nadwagą. Niestety otyłość ostrożnie mości się w naszym krajobrazie i powoli się z nią oswajamy. To nie dobrze. Chyba zapominamy, że otyłość nie wiąże się tylko z walorami estetycznymi. To przede wszystkim problem zdrowotny, który w zawrotnym tempie przybliża osoby chore do śmierci. Reakcja większości osób na kampanię „Jedz ostrożnie” pokazuje, jak bardzo nie chcemy o tych konsekwencjach rozmawiać. Bo jeszcze komuś może zrobić się przykro. Wiesz, być może to moje naiwne przekonanie, że ludzie mimo wszystko są z natury dobrzy, ale uważam, że ani twórcy rozwieszonych plakatów, ani osoby, które je wybierały, nie chciały nikogo urazić.

NIE „NIE JEDZ”, A „UWAŻAJ NA TO, CO JESZ”

Wśród opinii na temat kampanii pojawiły się głosy, że uderza ona w osoby z zaburzeniami odżywiania. Czyli w sumie wszyscy są urażeni. Wiesz, powiem Ci coś. Ja wiem, co znaczą zaburzenia odżywiania – been there, done that. W wieku szesnastu lat schudłam ponad 20 kilogramów. Byłam na granicy niedowagi. Pomimo to wciąż widziałam w sobie grubasa. W ogóle nie widziałam różnicy w swoim wyglądzie. Różniły się tylko cyferki na wadze. W swoich oczach wciąż byłam gruba. Wiem, co znaczy karać się za każdy zjedzony kawałek ciasta. Wiem, co znaczy kompulsywne objadanie się. I wiem też, że kampania „Jedz ostrożnie” nie miała na celu przekazać osobom ciepiącym na podobne zaburzenia „nie jedz”. Właśnie tak został odebrany plakat z napisem ŻRYJ. Chociaż ten spodobał mi się najmniej, może ze względu na dość wulgarny wydźwięk, to rozumiem, że prawdopodobnie miał on głosić „nie żryj śmieci, tylko żyj”. I spoko, ja dobrze wiem, że międzynarodowe koncerny są okropne i pchają w to, co jemy sam syf. Ale to od nas zależy, czy kupimy sobie drożdżówkę w drodze do pracy, czy samemu przygotujemy zdrowy lunch, który będzie zawierał coś więcej niż cukier i tłuszcz. Wiem, że pójście do makdonalda na obiad jest wygodne, ale jak już musisz zjeść poza domem to chociaż wybierz coś innego niż fast foody. Na pewno bardziej się tym najesz i będzie to dla Ciebie o wiele zdrowsze.

PROSTA KAMPANIA I ROZDMUCHANA INTERPRETACJA

Problem w sumie z każdą tego typu kampanią i innymi podobnymi działaniami jest taki, że są one bardzo uproszczone. Bo muszą być. Nie da się w takich przypadkach „nie wrzucić wszystkich do jednego worka”. Nie byłoby możliwe zrobienie tej kampanii z przekazem „schudnij, bo to niezdrowe – nie dotyczy osób z zaburzeniami odżywiania i chorą tarczycą”. Być może dałoby się znaleźć kilka innych sposobów na przekonanie ludzi do zwracania uwagi na to, co jedzą. Można by na przykład pokazać zalety zdrowego odżywiania i że to nie jest przywilej ludzi bogatych. Ale wciąż – dla mnie kampania „Jedz ostrożnie” ma po prostu zwrócić uwagę na problem złego sposobu odżywiania, a interpretacja o obrażaniu kogokolwiek jest ciut rozdmuchana i na pewno nie taka miała być. W końcu jesteś tym, co jesz.
Tak sobie teraz myślę, że odbiór tej kampanii pokazuje jeszcze jedną rzecz. Mianowicie na jak niskim poziomie jest edukacja żywieniowa w Polsce. W tym momencie nie tylko dorośli, ale również kilkulatkowie zmagają się z nadwagą i otyłością. Mimo to większą uwagę zwracamy na to, że ktoś może się poczuć urażony.
Zdjęcie: Ogólnopolski Strajk Kobiet