Nie wiem, czy wiesz, ale na pokładzie samolotu podaje się instrukcje, żeby w razie katastrofy maseczkę tlenową nałożyć najpierw sobie, a dopiero potem swojemu dziecku. Kiedy pierwszy raz o tym usłyszałam, pomyślałam – że co? ale że jak? i totalnie nie miało to dla mnie sensu. Ale teraz ma. Teraz wydaje mi się to oczywiste, że jeśli coś mi się stanie, to nie będę w stanie pomóc komukolwiek innemu. Dlatego też co roku stawiam się obowiązkowo u mojej ginekolożki na cytologię. Oh no i jakoś tak się stało, że moje „co roku” wypada akurat w okolicy 8 marca.

CZEMU NIE PÓJDĘ DO LEKARZA?

Odpowiedź jest prosta – bo boję się, że coś mi znajdzie. Serio, często tak myślę. W ogóle, jeśli zaczyna się dziać coś, co nie wydaje się być zwykłym przeziębieniem czy jakąś inną codzienną przypadłością. No bo to takie logiczne – jak o czymś nie wiem, to tego nie ma. Jestem prawie pewna, że Tobie też się to przytrafiło, a nawet, jeśli nie Tobie, to na pewno wielu Twoim znajomym. W przypadku cytologii też mi się to zdarza. Nic się w sumie nie dzieje, może nie będę się teraz umawiać, pójdę jakoś przy okazji… Jednak cokolwiek by mi do głowy nie przyszło, to i tak spinam pośladki i chwytam za telefon, bo jestem już przecież dorosła i muszę dbać o siebie sama. Po za tym znam – ba, nawet mam w rodzinie – osoby, które walczyły z rakiem (głównie piersi), zmarły na niego oraz takie, które z powodów różnych problemów musiały mieć wycinaną macicę. Nikomu tego nie życzę i sama staram się robić tak, żeby takie historie nie przytrafiły się mnie. Jakaś część mnie stara się wypierać, że jestem w grupie ryzyka, ale faktom niestety nie da się zaprzeczyć.

DLACZEGO WARTO ROBIĆ CYTOLOGIĘ?

Bo pozwala już na wczesnym etapie wykryć raka szyjki macicy. To bardzo ważne, bo ten skurczybyk przez bardzo długi czas może nie dawać żadnych znaków swojej obecności. Rak szyjki macicy wykryty we wczesnym stadium jest wyleczalny w 90% przypadków*. Im później następuje rozpoznanie, tym, no cóż, szanse na wyleczenie robią się coraz mniejsze.

CZY CYTOLOGIA BOLI?

Ani trochę, przysięgam. I nie mówię tego tak jak mama swojemu dziecku przed szczepieniem (które w końcu trochę boli), ale całkowicie serio. Cytologia polega na pobraniu wydzieliny zawierającej komórki błony śluzowej za pomocą specjalnej, elastycznej szczoteczki. Potem lekarz nakłada wymaz na szkiełko i konserwuje specjalnym preparatem. I voilà, gotowe. Kilka minut i po krzyku.

Przegląd podwozia to już mój coroczny zwyczaj z okazji Dnia Kobiet. Jeżeli nie masz ważnej cytologii (czyt. robiłaś ją więcej niż rok temu), to zachęcam Cię do wprowadzenia takiej małej tradycji także u siebie. Tym bardziej, że to nic nie kosztuje, bo cytologia NFZ raz do roku jest za darmo. Po za tym z tego, co wiem, 8 marca wiele placówek medycznych przeprowadza darmowe cytologie. W Poznaniu jest to na przykład szpital przy Polnej.

I tak, ja totalnie rozumiem, że zarobiona jesteś. Masz tyle rzeczy do zrobienia, tylu osobom coś obiecałaś, tyle masz zobowiązań, a wymówek jak stąd na Filipiny. Ja wiem, bo każda z nas jest zalatana. Jednak pomyśl sobie o tej masce tlenowej. Żadnego z tych zobowiązań nie będziesz w stanie wypełnić, jeśli coś Ci się stanie. A nie stanie się tylko Tobie, bo to nie Ty zostaniesz sama. Pomyśl o tym i zanim zrobisz cokolwiek innego, zadbaj o siebie. Postaw siebie na pierwszym miejscu.

A jeśli jesteś facetem, to poczuj się w obowiązku, żeby przypomnieć o Tym swoim bliskim kobietom. I to Ci mówię ja, więc nie masz żadnej możliwości ucieczki.

*dane z bloga Mamy Ginekolog

Zdjęcie: Hanna Postova/unsplash.com