Mój ostatni rok to totalna kolejka górska.

Zmieniło się totalnie wszystko. Moja codzienność, pomysł na siebie, wizja życia, cele, które chcę osiągnąć. Nie zapominając o tym, że ja sama jestem totalnie inną osobą. Najbardziej szokujący jest dla mnie fakt, że jako największa fanka stabilności w życiu, świetnie się w tym chaosie odnajduję.

Życie jest dobre.

Gdybyś spytała mnie kilka miesięcy temu, czego ja właściwie od życia chcę, to powiedziałabym Ci pewnie, że właśnie stabilizacji. Pewnej pracy bez żadnego ryzyka. Rutyny, która trzymałaby moje życie w kupie. Spokoju nade wszystko. I wiesz co?

Żadnej z tych rzeczy nie mam. Wiesz co jeszcze?

Nigdy nie byłam bardziej usatysfakcjonowana ze swojego życia.

Zapytaj mnie o to samo teraz i powiem Ci, że życie na kolejce górskiej jest świetne. Nauczyłam się wychodzić ze swojej strefy komfortu i jest cudownie.

Oczywiście ta zmiana nie przyszła z dnia na dzień. Doprowadziły do niej przede wszystkim problemy, którym dzielnie musiałam stawiać czoła. Przeżyć albo zginąć. Wolałam to pierwsze. Jednak to nie koniec problemów, a dopiero ich początek. Bo problemy nigdy się nie skończą. One zawsze będą. Pewnie, pokonywanie ich nie jest proste. Mimo wszystko zwykle prowadzi nas do lepszego miejsca.

Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu. – Kapitan Jack Sparrow

Problemy nigdy się nie skończą.

Jest mały sekret, który muszę Ci zdradzić.

Nie ma żadnego miejsca na świecie, do którego możnaby uciec przed problemami.

Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej dla Ciebie. Tym szybciej uda Ci się uciec z pułapki pod tytułem „gdybym miała więcej pieniędzy/żyła w innym miejscu/ miała lepszy make up to byłabym szczęśliwsza”.

Zastanów się – dlaczego to właściwie takie złe mieć problemy?

Czy próbowałaś pomyśleć o tym w ten sposób, że bez problemów nie miałabyś pojęcia co znaczy spokój i szczęście?

Najważniejsze to umieć stawić problemom czoła.

Oczywiście mogłabyś próbować je ignorować, ale to prawdopodobnie skończyłoby się zajadaniem, zapijaniem, przepracowaniem i za dużą ilością czasu przesiedzianą na Netflixie. Czy nie lepiej zaakceptować fakt, że problemy są integralną częścią Twojego życia?

Jeśli zaakceptujesz istnienie problemu, to odnajdziesz spokój. Dopiero wtedy możesz iść dalej.

Bywa, że problemy są ciężkie. I to jest w porządku.

To ma być trudne.

Życie nie jest po to, żeby było proste i wolne od problemów. Gdyby tak było, to wszyscy bylibyśmy na liście najbogatszych ludzi Forbesa.

Tak właściwie to czemu trudne jest złe? Co, jeśli trudne znaczy dobre?

Próbując osiągnąć cokolwiek, na przykład napisać pracę licencjacką czy przygotować się do matury z chemii, mogłabyś powiedzieć „to jest takie trudne! Chyba się do tego nie nadaję. Rezygnuję.”

A co, jeśli powiedziałabyś „to jest trudne, ale umiem sobie radzić z trudnymi rzeczami”?

Nie chciałabyś być właśnie takim typem osoby? Osoby, która przed każdym wyzwaniem staje z podniesioną głową?

Chcę być człowiekiem sukcesu.

Ludzie sukcesu robią trudne rzeczy.

Nie poddają się tylko dlatego, że coś jest trudne.

Wiedzą, że problemy się nie skończą.

Niektórym wydaje się, że droga ludzi sukcesu jest wysłana różami. Nie można być bardziej dalekim od prawdy.

Ludzie sukcesu popełniają błędy. Odnoszą porażki. Ale to ich nie powstrzymuje. Ciebie też nie powinno.

Moje życie jest ciężkie. I tak, mam problemy.

W ciągu ostatniego roku zrobiłam ogromny postęp w swoim rozwoju osobistym. Jestem na dobrej drodze do życia, o którym marzę.

Cieszę się każdym celem, który uda mi się osiągnąć. Wiem jednak, że sukces nie oznacza, że już nigdy nie odniosę porażki.

Mam problemy. Borykam się z wieloma komplikacjami. Szczególnie, kiedy chcę zrobić coś nowego i zupełnie innego od tego, czym zajmowałam się do tej pory. To bywa ciężkie.

Nie raz łapię się na sabotowaniu samej siebie. Wmawianiu sobie, że jestem słaba. Nie daję sobie rady. Nie udaje mi się. Dużo prościej byłoby się poddać. No właśnie – prościej. Ale czy lepiej?

Wraz z nowymi celami przychodzą nowe problemy. Jednemu wyzwaniu uda Ci się sprostać i zaraz przyjdzie następne. Z nowym zestawem problemów.

Więc dlaczego właściwie mieć jakiekolwiek cele? Po co samemu prosić się o problemy?

No cóż. I tak będziesz je miała, więc po prostu zrób to, co chcesz. Dzięki temu oprócz problemów będziesz jeszcze miała satysfakcję.

Przede wszystkim – nie pozwól, żeby Twoje porażki, problemy czy przeszkody, które znajdą się na Twojej drodze, definiowały Ciebie.

Zmień podejście do problemu.

Bardzo łatwo jest zidentyfikować problem. Tak samo łatwo jest wymyślić, co jest takiego w Tobie, co nie pozwoli Ci go pokonać.

Mogłabyś na przykład chcieć założyć sklep internetowy z koszulkami własnego pomysłu i natychmiast poczuć wątpliwość, czy jesteś w stanie to zrobić, bo co, jeśli nikomu się nie spodoba?

Zamiast tego mogłabyś zrobić listę wszystkich przeszkód, z którymi przyjdzie Ci się zmierzyć i zamienić je w strategie.

W przypadku tego przykładu mogłoby to być:

  1. Nie wiem, jak założyć stronę.
  2. Nie wiem, jak szukać dobrej szwalni.
  3. Nie znam się na materiałach.

No i brawo. Już wiesz, co powinnaś zrobić. Poczytać o materiałach i ich jakości. Nauczyć się stawiać stronę lub znaleźć kogoś, kto zrobi to za Ciebie. Poczytać o tym, jak szukać wykonawców w branży odzieżowej.

Nie wiem, czy czasem nie popełniłam jakiegoś faux pax, ale nie znam się robieniu koszulek. Anyway – użyj swoich problemów, żeby znaleźć rozwiązania.

Wyznaczaj cele dla zabawy – realizuj dla satysfakcji.

Jeżeli wydaje Ci się, że sukces uczyni Cię szczęśliwszą, to tak naprawdę odraczasz swoje szczęście. I nigdy go nie osiągniesz.

Myślisz, że jeśli osiągniesz swój cel, Twoje problemy sobie pójdą, a życie stanie się prostsze.

Jednak to się nigdy nie stanie.

Osiągasz cel i zdajesz sobie sprawę, że wciąż jesteś tą samą osobą.

Pieniądze i sukces wcale nie prowadzą do szczęścia.

Szczęście to skomplikowane uczucie.

Oczywiście możesz myśleć, że potrzebujesz tych wszystkich rzeczy, żeby być szczęśliwszą. Jednak szczęście to bardziej skomplikowane uczucie.

Nie wiem, czy lubisz filozofię i czy kiedykolwiek się nią interesowałaś. Dla mnie to był jeden z najciekawszych przedmiotów na studiach. Przechodząc jednak do sedna – Arystoteles tłumaczył, że szczęście to nie jednostkowe uczucie. To nie jest to, co czujesz przez chwilę po udanej randce czy zjedzeniu czegoś dobrego.

Dla Arystotelesa definicją szczęścia była eudajmonia.

Trudno jest przetłumaczyć to słowo, jednak chodzi o to, że eudajmonia to nie ulotne chwile błogości, przyjemności. Eudajmonia wiąże się z całością naszej egzystencji.

Spróbuj pomyśleć o kwiecie. Jeśli go podlewasz, zapewniasz odpowiednią ilość światła i od czasu do czasu nawozisz, urośnie i zakwitnie. Jeśli go zaniedbasz, nie zapewnisz mu światła, pozwolisz działać szkodnikom i nie będziesz podlewać, zwiędnie i uschnie, a w najlepszym razie stanie się mało atrakcyjnym krzaczkiem. Ludzie też mogą rozkwitnąć jak kwiaty, ale w przeciwieństwie do roślin sami dokonujemy wyborów: podejmujemy decyzje, co chcemy robić i kim chcemy być. – „Krótka historia filozofii”, Nigel Warburton

Pomyśl o swoim życiu jak o całości i znajdź swoją eudajmonię.


Zdjęcie: Fineas Anton/unsplash.com


Hej, śledzisz mnie już na Facebooku i Instagramie? Jeśli nie, to na 
co jeszcze czekasz? Bądź na bieżąco z nowościami i pozostańmy w kontakcie!