Nauczyłam się już przyznawać do błędów. Nauczyłam się też mówić, kiedy czegoś nie wiem, bo tylko tak mogę się tego nauczyć. Wciąż jednak nie umiem przystopować, kiedy moje ambicje przerastają możliwości.

W sytuacjach, gdy absolutnie wszystko zwala Ci się na głowę w jednym momencie, nawet najlepsze systemy organizacji i planowania mogą… co najmniej nie wystarczyć.

Tak samo, gdy Twoja codzienność zmienia się z dnia na dzień. Sama wiem, jak było u mnie, gdy z trybu „uczelnia” na początku lipca przeszłam w tryb „praca”. Serio, miałam wrażenie, że mój planner, który do tej pory tak świetnie się sprawdzał, totalnie nie ma zastosowania w nowej rzeczywistości. Zmieniło się to dopiero w zeszłym tygodniu(!), gdy usiadłam i na spokojnie przemyślałam, czego potrzebuję teraz i jak zmienić dotychczasowy system, by znowu działał.

Powiem Ci w sekrecie, że ten post piszę dla nas obu – dla Ciebie i dla mnie. Sama często zapominam, że to nic złego czasem nie ogarniać. Ważne tylko, by zawsze wrócić na dobrą drogę.

Nadmiar obowiązków – jak sobie poradzić?

Ustalaj priorytety

To, że w tym momencie masz milion rzeczy na swojej liście to do nie oznacza, że musisz zrobić je wszystkie na raz i w ogóle już teraz.

Zrób sobie listę, na której wypiszesz wszystkie rzeczy, które musisz ogarnąć. Potem posegreguj je według priorytetów – pilne, ważne, może poczekać.

Dopiero, gdy ustalisz jasno swoje priorytety możesz skupić się na tym, co naprawdę ważne bez poczucia, że powinnaś właśnie robić coś innego.

Rób, a nie myśl

Najgorsze zdecydowanie są dni, gdy masz tak dużo do zrobienia i tak bardzo myślisz o tym, ile masz do zrobienia, że… w końcu nie robisz totalnie nic.

Niestety zdarza mi się to zdecydowanie zbyt często. Niby dobrze wiem, że żeby coś zrobić, trzeba COŚ zrobić, po prostu zacząć, a mimo to wciąż skupiam się na tym, jak bardzo przerażona jestem ilością tych cosi.

Tutaj znowu jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje mi się zrobienie listy rzeczy do zrobienia (tak, jestem fanatyczką wszelkich list) i realizowanie jej punkt po punkcie, aż w końcu wykreślisz ostatni.

Ponadto tak bardzo chcę, żeby wszystko było perfekcyjne i idealne. Marnuję całe mnóstwo czasu na wymyślanie, czego jeszcze mi do tego trzeba. A przecież w końcu

Zrobione jest lepsze od doskonałego

Wiem, że Ty też lubisz być zadowolona z tego, co robisz.

Jednym z problemów z którymi bardzo ciężko jest mi się uporać, jest nieumiejętność docenienia siebie i własnej pracy.

Nawet, kiedy już uporam się z zadaniem i właściwie nie wiem, co jeszcze mogę zrobić lub zmienić, to i tak wciąż będę widzieć, że coś jest nie tak.

Jednak gdyby wszystko, co robię, miało być takie super idealne, to w końcu nie zrobiłabym nic.

Także pisząc ten wpis mam w głowie, że zrobione jest lepsze od doskonałego, chociaż prawdopodobnie i tak będę go poprawiać jeszcze z dziesięć razy.

Umiej powiedzieć nie

Zarówno sobie, jak i innym. Asertywność tutaj to klucz do sukcesu. Być może jesteś jedną z tych osób, które, tak jak ja, starają się zrobić wszystko i wierzą, że nie ma czegoś takiego jak „za duża ilość rzeczy na głowie”. Jednak, no cóż, trzeba mierzyć siły na zamiary. To coś, czego ja sama wciąż się uczę – umieć powiedzieć nie zarówno komuś, kiedy chce Ci dać kolejne zadanie, jak i sobie, kiedy bardzo chciałabyś dać radę, ale wiesz, że to po prostu niemożliwe.