Mieszkanie ze współlokatorem może być najlepszą albo najgorszą rzeczą, jaka Cię w życiu spotka.

Zależy to od trzech rzeczy:

  • od Ciebie
  • od osoby, z którą będziesz mieszkać
  • od tego, jak się dogadacie.

Powiem Ci z doświadczenia, że brak dogadania to już prosta droga do skoczenia sobie do gardeł.

W pierwszym mieszkaniu, w którym wynajmowałam pokój, mieszkałam z babeczką starszą o kilkanaście lat. Ja młoda, zahukana, nie chciałam się nawet odzywać, żeby nie było, że gówniara chce tu jakieś swoje porządki wprowadzać. No i skończyło się tak, że ostatnie miesiące w tamtym mieszkaniu to była prawdziwa droga przez mękę. Zmyłam się stamtąd tak szybko, jak się tylko dało.

Dlatego tak ważne jest, żeby obgadać pewne rzeczy na samym początku.

Tak, nawet, jeśli będziesz mieszkać z kimś, kogo znasz. Nawet, jeśli wydaje Ci się, że znasz go bardzo dobrze. Bez tego wasza znajomość może się skończyć bardzo szybko.

Przygotowałam dla Ciebie listę rzeczy, które powinnaś obgadać ze swoim przyszłym współlokatorem lub współlokatorką, żeby po prostu dobrze się wam razem mieszkało.

CO TRZEBA USTALIĆ ZE WSPÓŁLOKATOREM

Sprzątanie mieszkania

Kwestia sprzątania to był największy problem, jaki miałam ze swoją byłą współlokatorką. Wyglądało to mniej więcej tak: ja: sprzątam, ona: nie sprząta przez miesiąc, ja: sprzątam, bo mam już dość syfu, ona: nie sprząta przez kolejny miesiąc, ja: znowu sprzątam, ona: sprząta, ja: wow, czy ja na pewno weszłam do właściwego mieszkania? I tak na okrągło. A pod koniec naszego wspólnego mieszkania przeszła samą siebie, bo była sytuacja, że sprzątałam mieszkanie, bo mieli do mnie przyjechać akurat rodzice i tydzień później na lodówce widzę kartkę następującą:

Szczerze? Trochę żałuję, że znalazłam zdjęcie tej kartki, bo wróciło do mnie zeźlenie, jakie wtedy miałam.

W każdym razie dogadajcie się co do sprzątania. Możecie albo ustalić, jakie części mieszkania która doprowadza do ładu i co tydzień każda czyści swoje albo zmieniajcie się, że jeden tydzień całość sprzątasz ty, w drugi ktoś inny itd. Ustalcie to po prostu tak, żeby każdemu z was pasowało. I starajcie się tego trzymać.

Robienie zakupów

Nie mówię tutaj o spożywce, bo jeśli o jedzenie chodzi, to zakładam, że każdy po prostu kupuje swoje. Chodzi mi o rzeczy typu papier toaletowy, płyn do naczyń, środki czystości itd. Możecie kupować na zmianę, albo np. składać się po kilka złotych na miesiąc i z tego kupować, co akurat będzie potrzebne.

Zapraszanie gości

W naszym mieszkaniu funkcjonuje to mniej więcej w ten sposób, że jeśli ma ktoś przyjść, to po prostu uprzedzamy się o tym trochę szybciej. Wtedy każdy z nas prowadzi się trochę lepiej, tzn. żadnego chodzenia w samych majtkach i koszulce, ogarnięte mieszkanie itd. W zależności od tego, jakimi osobami jesteście, możecie się też dogadać, że na przykład żadnych imprez w tygodniu albo że zamykacie drzwi do pokoju, jak ktoś u was jest, bo ta druga osoba wstydzi się wtedy nawet pójść do kibelka. Czy coś.

Dzielenie się rzeczami

Obgadajcie, co możecie od siebie pożyczać, a czego absolutnie nie. I czy musicie pytać się nawzajem, zanim coś weźmiecie. Ja na przykład nie lubię, jak ktoś używa mojego kubka. Wiadomo, nie uduszę za to, ale odczuwam pewien dyskomfort. Też zwykle nie grzebiemy sobie po szafkach w poszukiwaniu jakichś przypraw czy nie wiadomo, czego jeszcze, tylko pytamy hej, masz to i to? A mogę pożyczyć? Tak jest po prostu okej.

Co jest dla was niedopuszczalne

Palenie papierosów w domu? Robienie prania w nocy, bo pralka głośno chodzi? Wchodzenie do pokoju drugiej osoby, kiedy drzwi są zamknięte? Każdy ma swoje dos and don’ts – lepiej, żebyście wiedzieli, jakie są wasze.


Zdjęcie: Klint Mane/unsplash.com