Zacznijmy od tego, że edukacja seksualna w żadnym wypadku nie jest nauką masturbacji u 4-latków.

Dzisiejszy tekst to odpowiedź na niedorzeczną ustawę przepychaną właśnie przez PiS. Wyjaśnimy sobie po kolei:

  • jak brzmi proponowana nowelizacja ustawy;
  • dlaczego jest ona absurdalna;
  • czym jest edukacja seksualna i czym na pewno nie jest;
  • dlaczego jest ona taka ważna.

Jedziemy z tym koksem.

Jak brzmi proponowana nowelizacja i o co takie halo

Pewnie dobrze wiesz, że „oficjalnym” celem nowelizacji ustawy z dnia 6 czerwca 1997r. jest zmniejszenie zagrożenia pedofilią i ochrona najmłodszych. Jednak w praktyce jest to po protu ustawa, która ma zakazywać edukacji seksualnej, mówienia o seksie i… uprawiania go. Poniżej zamieszczam Ci treść nowelizacji.

Możesz się zdziwić, o co w sumie takie halo, bo w samej treści nie ma ani jednego słowa o edukacji seksualnej. No i fakt, ten termin pojawia się już jednak uzasadnieniu:

Jeśli klikniesz tutaj to zostaniesz przeniesiona do całości tekstu.

Dlaczego proponowana nowelizacja jest absurdalna

Po pierwsze dlatego, że znaczna część używanych w niej terminów to pojęcia-worki. Chodzi tu głównie o propagować i pochwalać. Co to właściwie znaczy? Czy jeśli ktoś napisze gdzieś na Facebooku, że seks jest przyjemny, to czy to już będzie propagowanie i pójdzie za to siedzieć?

Prawda jest taka, że przy takim brzmieniu tego tekstu, jak ktoś się bardzo uprze, to i ginekologa do więzienia wsadzi za przepisanie antykoncepcji.

Po drugie – kilka razy jest tu użyte słowo „małoletni”. Według polskiego prawa osobą małoletnią jest ten, kto jeszcze nie ma 18 lat. Tak więc jeśli nowelizacja zostanie uchwalona, to tak naprawdę nie będzie można nawet rozmawiać o seksie z kimś, kto nie osiągnął pełnoletności. Co w tym absurdalnego? A no to, że w Polsce seks legalnie może uprawiać osoba, która skończyła 15 lat.  Nastolatki mogą uprawiać seks, ale nie wolno (będzie) z nimi o tym rozmawiać.

Po kolejne:

Tłumacząc to na nasze, obecnie może pójść siedzieć osoba dorosła, która uprawiała seks z kimś, kto 18 jeszcze nie skończył. Dla osób, które pisały ten projekt, problemem wciąż jest jednak fakt, że ludzie mający 15, 16, 17 lat mogą współżyć ze sobą nawzajem. Jest całe mnóstwo osób, które pierwszy raz uprawiają seks w wieku mniejszym niż 18 lat i często robią to ze swoimi rówieśnikami, a według autorów nowelizacji to również nie powinno mieć miejsca.

Tak więc według autorów ustawy uczenie nastolatków o antykoncepcji, a więc i zapobieganie ciążom wśród nieletnich (co jest linijkę niżej) oraz profilaktyka chorób przenoszonych drogą płciową, przeciwdziałanie dyskryminacji, wykluczeniu i przemocy są tematami o charakterze deprawacji seksualnej. Kurtyna w dół.

Uczelnie wyższe prowadzą kierunki, po których ukończeniu jesteś licencjonowanym deprawowaczem. To może pora na akademię seryjnych morderców finansowaną z budżetu państwa?

Wiem, że wielu osób tak czy siak nie przekonam, że ta nowelizacja to zło. Szczególnie mam tu na myśli tych, którzy nie do końca wiedzą, czym ta edukacja seksualna jest albo w ogóle mają o niej błędne pojęcie. Dlatego teraz część dla tych, którzy chcą podreperować stan swojej wiedzy.

Czym jest edukacja seksualna

Przede wszystkim i najważniejszym człowiek jest istotą seksualną. A bycie istotą seksualną nie polega ruchaniu się jak króliki zawsze i wszędzie, myśleniu o seksie 24/7, sprowadzania absolutnie wszystkiego do tego tematu ani byciu po prostu zboczeńcem.

To, że jesteśmy istotami seksualnymi, oznacza, że po prostu mamy swoje potrzeby. A edukacja seksualna polega między innymi na uczeniu akceptacji i zrozumienia tych potrzeb. Uczy, że nie można mieć wyrzutów sumienia z powodu tego, kim się jest.

Jednak nie tylko to. Edukacja seksualna daje możliwość zrozumienia zmian zachodzących podczas dojrzewania i uczy, jak o tym wszystkim rozmawiać czy to z rodzicami, czy z partnerem czy też z dziećmi.

Nie można zapomnieć także o antykoncepcji zarówno w kontekście zapobiegania niechcianym ciążom czy chronienia przed chorobami przenoszonymi drogą płciową. To drugie też jest mega ważne, chociaż mam wrażenie, że zwykle się o tym zapomina.

Taka mała anegdotka – poszłam kiedyś z kilkoma dziewczynami poznanymi przez internet do pijalni. W pewnym momencie temat rozmowy zszedł na seks. Jedna z nich powiedziała, że tabletki anty to najwspanialszy wynalazek ludzkości, bo kiedyś miała okazję pójść do łóżka z jakimś gościem poznanym akurat w klubie. Niestety on nie miał gumek, ale ona machnęła na to ręką i powiedziała, że luz, że bierze tabsy. W mojej głowie zapalił się wtedy wielki neon z napisem „dziewczyno, a choroby??”. Zawsze pamiętaj o prezerwatywach, jeśli zamierzasz iść do łóżka z kimś, kogo raczej nie znasz. Nigdy nie wiesz, czy nie ma jakiegoś syfu, który może Ci przekazać.

Jednak wracając – edukacja seksualna uczy także zasad partnerstwa, wskazuje na negatywne stereotypy płciowe i stara się z nimi walczyć. Ponadto uczy asertywnych zachowań i wartościowych postaw.

Dlaczego tak bardzo jej potrzebujemy

Zupełnie przeciwnie do tego, co twierdzą autorzy nowelizacji ustawy „Stop pedofilii”, edukacja seksualna CHRONI przed pedofilią, a nie do niej prowadzi. Dzięki niej dzieciaki dowiadują się, które zachowania względem nich są niedozwolone, jak na nie reagować i komu należy zgłosić, gdyby działo się coś niedobrego.

Kolejna sprawa to nastoletnie ciąże.

Dane dostarczone przez WHO pokazują jednoznacznie, że edukacja seksualna wcale nie prowadzi do wcześniejszego rozpoczęcia współżycia. Jest wręcz ODWROTNIE. W krajach, w których ma się ona bardzo dobrze, wiek inicjacyjny jest dużo wyższy, co po prostu oznacza, że ludzie rozpoczynają współżycie dużo później niż tam, gdzie tej edukacji po prostu nie ma. Jest to związane między innymi z tym, że dzięki edukacji seksualnej dzieciaki mają dużo większą wiedzę na temat możliwych zagrożeń związanych z seksem. Wiedzą też, że popularne mity takie jak ten, że podczas pierwszego razu nie da się zajść w ciążę to po prostu bzdura.

Edukacja seksualna pozwala także uzyskać rzetelną wiedzę na temat antykoncepcji, dzięki czemu młodzież wie, jak się zabezpieczać. Dlatego też w krajach takich jak Finlandia, gdzie edukacja seksualna jest prowadzona normalnie w szkole, odsetek ciąż u nieletnich jest bardzo niski. Tak samo jak liczba przeprowadzanych aborcji.

Jeśli masz ochotę poczytać więcej to bardzo zapraszam do kliknięcia tutaj a także tutaj.

To rodzice powinni decydować

No pewnie, że tak! Tylko powiedzmy sobie szczerze – mało którzy rodzice potrafią otwarcie rozmawiać o tych sprawach ze swoimi dziećmi. Powinni jednak rozumieć, że fakt posiadania pewnej wiedzy w temacie seksu nie sprawi, że ich dzieci od razu pójdą do łóżka z kim popadnie.

Kolejna sprawa. Jeśli sama jesteś rodzicem, to przypomnij sobie, jak to było, gdy Ty byłaś w wieku swojego dziecka. Mogę się założyć, że jeśli czegoś bardzo chciałaś, a mama z tatą grozili Ci palcem, to tak czy siak robiłaś, na co miałaś ochotę, tylko trochę bardziej starałaś się, żeby się nie dowiedzieli. I Twoje dziecko zrobi dokładnie to samo. Chyba jednak o wiele lepiej byłoby, gdyby robiło to w pełni świadomie, znając zarówno korzyści, jak i wszystkie możliwe zagrożenia. Oraz żeby nie postępowało lekkomyślnie.