Drogi 2019, byłeś rokiem, na który ja, dziewczyna nielubiąca zmian i zawsze chcąca wiedzieć, co przyniesie następny dzień, totalnie nie byłam przygotowania. Nawet nie wiesz, jak bardzo cieszę się, że się skończyłeś.

To tak od serca, ale dając dojść do głosu rozumowi mogę powiedzieć, że był to naprawdę świetny rok i nie spodziewałam się, że da mi aż TYLE. Bo robiąc ogólny bilans zysków i strat, zdecydowanie wychodzę na plus.

2018 skończył się dla mnie bardzo źle i pamiętam, jak rok temu w sylwestra o północy stałam na Placu Wolności w Poznaniu i ryczałam, bo byłam totalnie przerażona tym, co miały przynieść nadchodzące 365 dni. Z radością donoszę, że jakoś udało mi się je przeżyć, co – biorąc pod uwagę, że na blogu nie było mnie od października – mogło nie być dla wszystkich takie oczywiste. Fakt, że trochę poturbowana i z kilkoma nadprogramowymi kilogramami, które wciąż obiecuję sobie zrzucić, ale jestem. Mam też kilka luźnych myśli po całym tym rollercoasterze, którym był dla mnie 2019.

FAJNIE JEST PÓJŚĆ SAMA DO KINA

W ciągu ostatnich 2-3 miesięcy 2019 roku byłam w kinie przynajmniej raz na dwa tygodnie. Przeważnie sama. I nie, jakoś wcale nie jest mi z tego powodu smutno. Wcześniej chodziłam tam o wiele rzadziej, bo

a) albo nie miałam z kim,

b) albo szkoda mi było kasy.

Zaczęło się od tego, że poszłam sama chyba na Jokera i pomyślałam, że wow to było super. Mówię tu o wybraniu się do kina sama, ale o filmie oczywiście też – trzymam kciuki, żeby Joaquin Phoenix dostał Oscara. Zaczęłam więc robić to częściej, a miałam na co chodzić, bo trzeba przyznać, że końcówka 2019 roku była dla kina naprawdę świetna.

CO CIĘ NIE ZABIJE, TO CIĘ WZMOCNI

Przekonałam się o tym na własnej skórze i to bardzo mocno. Na początku 2019 roku o mało nie zabiła mnie depresja, a teraz jakoś od dwóch miesięcy jestem bez leków i czuję się świetnie. Jestem też dużo silniejsza niż kiedykolwiek. Po czymś takim naprawdę wiem, że mogę dać sobie radę absolutnie ze wszystkim. Chociaż i tak najpierw muszę pojojczeć, że nie ma opcji i w życiu mi się nie uda.

MASZ PRAWO ZMIENIĆ ZDANIE

Kiedy to zrozumiałam, dosłownie poczułam się, jakbym dostała czymś mocno w głowę. Już nie jestem tą samą osobą, którą byłam rok, dwa czy trzy lata temu. Skoro jestem kimś zupełnie innym, to oczywiste, że mam inne zdanie na konkretny temat, inne cele i priorytety. To dobrze, że się zmieniam, bo przynajmniej wiem, że nie stoję w miejscu.

JEŚLI CZUJESZ, ŻE TO JEST TO – TOTALNIE W TO IDŹ

Fakt, masz 50% szans, że popełnisz błąd, ale z drugiej strony to aż 50% szans, że będzie to absolutnie najlepsza decyzja, jaką mogłaś podjąć!

NIE MA TEGO ZŁEGO, CO BY NA DOBRE NIE WYSZŁO

Tutaj mam do opowiedzenia krótką historię.

Jakoś w lutym lub marcu zeszłego roku wymyśliłam sobie, że pójdę na praktyki do agencji marketingowej. Wysłałam maile do dwóch – z jednej dostałam odpowiedź już po kilku dniach. Zaprosili mnie na rozmowę, na której od razu powiedzieli, że mnie biorą i że pod koniec tygodnia zadzwonią albo napiszą maila i że dogadamy się co do szczegółów. Pomimo kilkukrotnego przypominania się, ani maila ani żadnego telefonu od nich nie otrzymałam do dziś. Wkurzona byłam wtedy, no bo jak tak można – powiedzieć coś komuś, a potem się z tego nie wywiązać?

Jednak jakoś tydzień albo dwa po tej rozmowie dostałam maila od tej drugiej agencji. Wiesz, jak to się skończyło? Miałam u nich być tylko na miesiąc praktyk w lipcu, a tak się złożyło, że jestem do dziś. Już nie jako praktykantka czy stażystka, ale jako początkujący PR-owiec. And who is the winner?

STAWIAJ SIEBIE NA PIERWSZYM MIEJSCU

Jedyne, co mam tutaj do powiedzenia, to że jeśli ktoś Cię nie docenia, to możesz stanąć na głowie albo zrobić fikołka w tył (ja tego nie umiem), a on i tak tego nie doceni.

Jeśli chodzi o 2020 rok, to jestem na niego przygotowana o wiele bardziej, chociaż pierwszy tydzień zdecydowanie do najlżejszych nie należał. Mam też kilka postanowień – do realizacji niektórych już się zabrałam. Jeśli jesteś ich ciekawa, to koniecznie zaglądaj na mojego Instagrama, bo napisałam o nich pod najnowszym zdjęciem 🙂